0
metia 25 grudnia 2020 20:55
p3.jpg


p4.jpg


p5.jpg



Najbardziej okazała była oczywiście ta przy Platz der Einheit, czyli przy Placu Jedności.

p6.jpg


p7.jpg


p8.jpg


p9.jpg



I tak śladem wystawy dotarliśmy do starego centrum, gdzie zjedliśmy szybkie śniadanie w Buena Vida Coffe Club (polecam, świetna kawa).

p10.jpg


p11.jpg


p12.jpg



Stamtąd już tylko krok dzielił nas od ważnej części starego miasta, jaką stanowi Holländisches Viertel. Historia dzielnicy związana jest z rzemieślnikami holenderskimi, których zatrudnił przy budowie Poczdamu w latach 1733–1742 król Prus Fryderyk Wilhelm I. Dzielnica obejmuje ponad 130 domów i uważana jest za największy zespół architektury holenderskiej poza Holandią na terenie Europy. Niedawno została w całości odrestaurowana i prezentuje się… idealnie. Tak idealnie, że aż za cukierkowo. Trochę jak makieta ;) (wrócę do tej myśli jeszcze później) Jednak uważam, że warto się tu przy okazji wizyty w Poczdamie wybrać.

p13.jpg


p14.jpg


p15.jpg


p16.jpg



Jako że było nam Holandii w Poczdamie ciągle mało, opuściliśmy centrum przez jedną z bram (Nauener Tor) i udaliśmy się do Neuer Garten (Nowych Ogrodów). Jak już będziecie na miejscu, warto zahaczyć o brzeg Heiliger See, przy którym park się znajduje.

p17.jpg


p18.jpg


p19.jpg


p20.jpg


p21.jpg


p22.jpg



W parku czekało na nas jeszcze jedno holenderskie osiedle (tym razem nieco mniejsze) – Das Holländische Etablissement. Tym razem to już nie osiedle dla robotników, a prywatna holenderska fantazja Fryderyka Wilhelma II, któremu zamarzyły się stajnie w stylu holenderskim ;) Oprócz stajni i powozowni zbudowano obok kilka budynków mieszkalnych, gdzie Fryderyk zwykł spotykać się ze swoimi faworytami. Stąd też jeden z budynków zyskał przydomek „Damenhaus”.

p23.jpg


p24.jpg


p25.jpg



Po zwiedzeniu miejsc związanych z Holandią, zdecydowaliśmy się kontynuować międzynarodową przygodę i przeszliśmy się do kolonii rosyjskiej Alexandrowka. Jej powstanie związane jest z porażką Prus w starciu z Napoleonem. Pokonane przez Napoleona Prusy zostały zmuszone do udziału w kampanii przeciwko Rosji, w trakcie której pojmano setki jeńców, którzy następnie trafili do Prus. Po zawarciu przez Rosję i Prusy przymierza przeciwko Francji, żołnierze utworzyli regiment w ramach pruskiej armii, a kilkudziesięciu z nich stworzyło w Poczdamie rosyjski chór wojskowy. To właśnie dla nich po śmierci cara Alexandra Fryderyk Wilhelm III kazał zbudować osiedle, które przypominałoby im o ojczyźnie. Tak powstałe osiedle nazwano na cześć cara Alexandrowką. Do dziś mieszkają w nim potomkowie pierwszych mieszkańców. W jednym z budynków urządzono muzeum.

p26.jpg


p27.jpg


p28.jpg


p29.jpg


p30.jpg



Co mogę powiedzieć o samym osiedlu? Jest bardzo stereotypowo rosyjskie. Trochę jak skansen ;) Ale ciekawie było je zobaczyć.

Po wizycie w Alexandrowce wróciliśmy do centrum od strony kolejnej bramy – Jägertor i siedliśmy w jednej z licznych knajpek na obiad (nie było to nic spektakularnego, więc nie zostawiam polecajki).

p31.jpg



Na porę poobiadową została nam ostania atrakcja – szybka wizyta w ogrodach pałacu Sanssouci. Doprowadziła nas do nich zielona promenada, wzdłuż której stały kontenery z prezentacją poszczególnych landów. Kilka było naprawdę ciekawie zagospodarowanych, ale akurat Hamburg się nie popisał ;)

p32.jpg


p33.jpg


p34.jpg


p35.jpg



Ale oto i Sanssouci… Pewnie można by się zastanawiać, czemu zostawiliśmy je na koniec i czemu nie poszliśmy do samego pałacu, który powszechnie uważa się za największą atrakcję Poczdamu? Przyczyna była prozaiczna – ograniczona dostępność ze względu na obostrzenia epidemiczne. Nie udało się nam zdobyć biletów. Ale same ogrody w letniej odsłonie zrobiły wystarczające wrażenie. Również na mnie, która miała je już kiedyś okazję widzieć – tyle że zimą ;)

p36.jpg


p37.jpg



Po wizycie w ogrodach udaliśmy się w drogę powrotną do hotelu. Ostatnim przystankiem na drodze zwiedzania była najbardziej imponująca z bram – Brandenburger Tor. Co ciekawe powstała ona o kilkanaście lat wcześniej, niż jej berlińska imienniczka. Niech Was nie zwiedzie ogólne podobieństwo – bramy miały różnych architektów. Fryderyk Wilhelm II chyba po prostu miał takiego stajla.

p38.jpg



Letni spacer po Poczdamie kończę z podobnym wrażeniem, co zimową edycję sprzed kilku lat – Poczdam to miasto-makieta. Miasto-plan historycznego filmu. Miasto-barokowy skansen. Jakoś nie potrafię brać go na serio ;) I chyba przez kilka następnych lat się do niego nie wybiorę.
I tak oto zakończyła się nasza wakacyjna wyprawa – droga powrotna do domu poszła nam bardzo sprawnie i późnym wieczorem wróciliśmy do Wrocławia.

Na zakończenie pamiątka z Poczdamu – kupiony we wrześniu karton grzańca ;) Który nota bene jest już dawno wspomnieniem, podobnie jak ta wyprawa.

p39.jpg



Dziękuję za uwagę i do następnej relacji! (mam nadzieję, że szybciej niż na koniec 2022 roku ;))

THE END.

Dodaj Komentarz

Komentarze (3)

eskie 26 grudnia 2020 12:08 Odpowiedz
metia napisał:jak bardzo brakuje mi regularnych wizyt w Berlinie.Jak kończył się komunizm i wszyscy jeździli do Berlina na handel, zapytałem mojego dziadka (rocznik 1911), czy byśmy nie pojechali. Odpowiedział, że nie ma sprawy, tylko, że mam zorganizować jakiś czołg bo inaczej nie jedzie.
boots 26 grudnia 2020 13:05 Odpowiedz
A fotki z Reeperbahn?
metia 26 grudnia 2020 13:29 Odpowiedz
@bootsBędą w dalszej części. Natomiast w trakcie naszego pobytu w Hamburgu trwały strajki branży rozrywkowej (część lokali nie została objęta pomocą w ramach tarczy), więc nie było tam tak aktywnie, jak by być mogło.